DLACZEGO DO NIEMIEC JEŹDZI SIĘ TYLKO NA TRUSKAWKI?

Uwielbiam Niemcy. Za porządek, fantastyczne budownictwo i jakiś bliżej nieokreślony klimat. Za niezliczone magiczne zamki w dolinie Renu. Za trudną historię, która odcisnęła ogromne piętno na niemieckich miastach i ich mieszkańcach. Za urocze, małe miasteczka pełne kolorowych domów. Za zieleń równiutko skoszonych trawników. Za przypominające Manhattan drapacze chmur we Frankfurcie. Nasi zachodni sąsiedzi mają wiele do zaooferowania. I nie mam na myśli pracy, która jest chyba najczęstszym powodem wyjazdów. Dlaczego więc Polacy tak rzadko wybierają Niemcy jako cel turystyczny?

To pytanie pierwszy raz uderzyło wręcz we mnie w momencie, kiedy stanęłam przed katedrą w Kolonii. Ta olbrzymia, gotycka budowla to jedno z niewielu miejsc, które oszczędziła II Wojna Światowa. Mimo ponad 200 (!) bombardowań, słynny Kölner Dom wciąż stoi. Jest symbolem i wizytówką miasta, z fenomenalnym widokiem z prawie 100-metrowej wieży.

DSC08000

DSC08179

DSC07894

Kolonia potrafi zauroczyć nie tylko katedrą. Oprócz niej, w mieście znajduje się kilkadziesiąt innych kościołów, most obwieszony ponad dwoma tonami kłódek, intrygujące kolorowe kamienice i stare perfumerie.
p.s. O tym, czy woda kolońska ma z Kolonią coś wspólnego, będzie następnym razem!

DSC07967

DSC08225

DSC07970

DSC08121

DSC07965

Kolonia to tylko jeden dzień, który nie dał odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie. Ruszamy więc dalej. Dolina Renu. Kupiła mnie od razu. Ilość zamków na tak niewielkim obszarze jest co najmniej zaskakujący. Co chwilę mijaliśmy położone na wzgórzach stare mury, jedne mniej, inne bardziej zachowane. Gdyby tylko czas pozwolił na zwiedzenie przynajmniej kilku z nich… Niestety, nie można mieć wszystkiego. Udało nam się zdobyć jeden z nich, w słynącym z winiarni i Festiwalu Róż miasteczku Eltville. W pobliżu znajduje się też klasztor Eberbach, w którym nakręcono Imię Róży. Ta niewielkie i spokojne miejsce jest niesamowicie fotogeniczne, dzięki tzw. sztachulcowym domom z XVI i XVIII wieku. Samo Eltville absolutnie nas zauroczyło, stając się największym pozytywnym zaskoczeniem całego wyjazdu.

DSC08270

DSC08285

DSC08313

DSC08342

Kolejne dni spędziliśmy w Moguncji, Wiesbaden i Koblencji. Pierwsze z nich, miejsce urodzenia Gutenberga, chcialiśmy opuścić jak najprędzej. To pierwsze miasto w Niemczech wyglądające po prostu źle. Romańska katedra św. Marcina i Stefana, chluba miasta i prawdopodobnie jego jedyna atrakcja, jest z każdej strony zabudowana powojennymi kamienicami, przez co prawie jej nie widać. Do tego wszechobecne stragany z tandetną odzieżą i tanim, kolorowym obuwiem potęgowały wrażenie, jakbyśmy byli raczej na Ukrainie niż w Niemczech…

DSC08508

DSC08527

Wiesbaden z kolei zrobiło na nas bardzo dobre wrażenie. Czyste, zadbane i uporządkowane miasto, zamieszkałe głównie przez starszych, bogatych Niemców. Miejscowość uzdrowiskowa, słynąca z wód termalnych. Do zwiedzenia w 2-3 godziny. Na pewno warto zobaczyć kasyno mieszczące się w dawnym domu termalnych, plac Zamkowy i fragmenty murów rzymskich z IV wieku.

DSC08501

DSC08439

Koblencja, niestety powitała nas ulewą i porywistym wiatrem, więc nie udało się zobaczyć zbyt wiele. Dotarliśmy tylko do zbiegu dwóch rzek, Renu i Mozeli, które tworzą słynny Niemiecki Róg. Wygląda on niesamowicie – jak dziób statku ozdobiony rzędem flag i ogromnym pomnikiem Wilhelma I. Do Koblencji wrócimy na pewno!

13046122_1186682711375750_1211843319_n

13059520_1186681898042498_294691963_n

Przedostatnim przystankiem był Frankfurt. Kolejne miasto, które mocno ucierpiało podczas wojny. Od 1945 roku bez przerwy w budowie. Serio, tam wszędzie są dźwigi, rusztowania i młoty pneumatyczne. Miasto nie tylko się rekonstruuje, ale i rośnie w wzwyż. Drapacze chmur wyglądają niesamowicie w połączeniu z klasycznym, niemieckim budownictwem.

aaa

DSC08709

DSC08588

Ostatni przystanek to Dortmund. Kojarzy się tylko z klubem piłkarskim, a w ramach pamiątek można tam znaleźć wyłącznie kubki, szaliki i inne gadżety związane z Borussią. Nawiązania do piłki nożnej są wszędzie.

DSC09093

No tak, Niemcy są ciekawe, to już wiemy. Intrygujący i stale rozwijający się Frankfurt, multikulturowa Kolonia, urocze Eltville i bajkowa dolina Renu. Jest jeszcze mój ukochany Berlin, ale to materiał zdecydowanie na osobny wpis. W Niemczech nie brakuje pełnych zabytków miast i miasteczek, są góry, jest morze. Do czego więc można się przyczepić? Co zniechęca Polaków?

Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Tak też jest w tym przypadku. Niemcy są dla Polaków po prostu za drogie. Tak jak noclegi można jeszcze upolować w przystępnej cenie, to poruszanie się pomiędzy miastami pochłania ogromną część budżetu. Bilety za 15 euro pomiędzy niezbyt oddalonymi od siebie miastami potrafią skutecznie zniechęcić. Przy większych odległościach warto korzystać np. z Flix Busa, który nie przeraża swoimi cenami. Do Niemiec najtaniej dotrzeć korzystając z ofert promocyjnych. Autokary: Polski Bus (Kraków-Wrocław-Berlin od 1 zł) i Simple Express (19 zł) lub droga powietrzna i np. Ryan Air (Modlin – Kolonia 10 euro, Dortmund-Kraków 15 euro). Jedzenie w (średnich) restauracjach zaczyna się od 15 euro, a nie każdy lubi currywursty (uliczne, popularne w Niemczech kiełbaski w sosie pomidorowym posypane curry, podawane z bułką lub frytkami za ok. 3-5 euro). Co do wspomnianych noclegów – polecam Booking. Przy odrobinie szczęścia i cierpliwości można tam znaleźć nocleg w przystępnej cenie. Nie każdemu jednak chce się szukać, a wczasy all inclusiv do Niemiec raczej nie są organizowane, więc Polacy do Niemiec wyjeżdzają głównie zarobkowo. A szkoda, bo za Odrą czeka na nas wiele pięknych miejsc. Dlatego ja już myślę o kolejnym skoku na niemieckie miasta!

Oznaczone , , ,
Close