DLACZEGO WODA KOLOŃSKA PACHNIE TAK KRÓTKO?

Przed ważną imprezą idziesz do fryzjera. Czego od niego oczekujesz? Efektu. Ma być tak, że będziesz czuć się atrakcyjnie. Ma do Ciebie pasować na tyle, że będziesz sobą, ale w wyjątkowym wydaniu. Trwałość też jest istotna. Nawet bardzo. Fryzura musi się utrzymać przez długi czas, przecież nie może Cię zawieść. Podobnie jest z zapachami. Nie tylko musi się podobać, ale powinien też doskonale się utrzymywać. Dlaczego więc na pólkach perfumerii można znaleźć wody kolońskie, których zapach wyczuwalny jest czasem tylko 15-20 minut? Tak, trwałość eau de cologne to kwestia dość kontrowersyjna. Jaki w ogóle jest sens używania takich wód? Po co perfumować się czymś, co za chwilę przestanie być wyczuwalne? 

Planując wyjazd do Kolonii szukałam niszowych perfumerii, w których mogłabym się chociaż na chwilę zaszyć i odkryć coś nowego. Znalazłam coś lepszego – najstarsze na świecie Muzeum Perfum. Miejsce, w którym zaczęła się historia wód kolońskich. A sens używania eau de cologne najłatwiej wyjaśnić właśnie przez ich historię. Ta zaczęła się pod koniec XVII wieku w Kolonii. Przebywający tam Włoch, Johann Maria Farina, wyjątkowo mocno tęsknił za ojczyzną. Każdy, kto przynajmniej raz odwiedził Italię, może sobie wyobrazić, jak bardzo brakowało mu rodzinnych stron. A nic nie przywołuje wspomnień tak, jak zapachy. Dlatego postanowił stworzyć pachnidło, które będzie kojarzyło się ze słoneczną Italią. Stąd niezwykła jak na tamte czasy kompozycja:

  • nuta głowy (bergamota, cytryna, pomarańcza),
  • nuta serca (lawenda, rozmaryn),
  • nuta bazy (neroli ).

Cytrusy i zioła. Zapach wiosennego poranka we Włoszech, jak górskie narcyzy i płatki pomarańczy po deszczu. Tak zapach określił sam twórca. I coś musiało w tym być, bo Eau de Cologne osiągnęło ogromny sukces, a w kolejkach do perfumerii chętni potrafili czekać nawet po kilka dni. Wszystko po to, by nabyć najmodniejszy dodatek sezonu, jakim niewątpliwie była Eau de Cologne, porozmawiać z jej twórcą i wysłuchać historii o miejscu, które było dla niego inspiracją. Kolonia z kolei, na cześć której Farina nazwał swoje pachnidło, uhonorowała go posągiem na szczycie wieży ratusza.

DSC08248

Dziś Farina Hous to połączenie muzeum z perfumerią. Wstęp do perfumerii jest bezpłatny, ale już za 5 euro zwiedziłam całe muzem i przez prawie godzinę słuchałam historii zapachu i jego twórcy. Mogłam usiąść przy biurku, przy którym Farina opracowywał receptury swoich zapachów, powąchać oryginalne esencje piżma (dziś już zakazanego), bergamotki czy neroli. W muzeum znajduje się też niesamowita kolekcja flakonów sprzed kilkuset lat, kiedy to jeszcze perfumy występowały w formie olejków i pomad. Do eksponatów zaliczają się też podróbki i kolejne wersje Eau de Cologne, a nawet takie ciekawostki jak lista dłużników.

o.5367

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kupując bilet udało mi się wstrzelić w grupę anglojęzyczną, gdzie jako jedyna nie byłam… azjatką. Tak, azjaci są wszędzie. Wydaje mi się że podobnie jak ja, wyszli jednak z małym niedosytem – w środku nie można było robić zdjęć. Co prawda uprzejma Pani z recepcji obiecała przesłać kilka na maila, ale przyszły w wyjątkowo słabej jakości (stąd mniejszy rozmiar). Na pocieszenie dostałam miniaturę zapachu , którą w perfumerii można kupić za 6 euro. Tak, zwiedzenie muzeum z przewodnikiem plus miniatura jest tańsze niż sama miniatura! Dla fanów rokoko jest wersja z przewodnikiem w stroju z epoki, z tym że bilet jest już prawie dwa razy droższy (9 euro).

DSC08243

Dlaczego pierwszą wodę kolońską tak bardzo pokochali Wolter, Goethe, Oscar Wilde, Marlena Dietrich czy księżna Diana? Czy zapach jest aż tak oszałamiający? Eau de Colonge to na pewno nie jest typowym cytrusowym świeżakiem. Ma wibrującą głębię, a po chwili nieśmiało wybija się delikatna słodycz. Jest rześki, ale nie jak większość dzisiejszych wód kolońskich. Nie ma w nim ani trochę goryczy, jest niesamowicie przyjemny. Z drugiej strony można ustawić go w szeregu z przystępnymi, popularnymi i… mocno handlowymi zapachami. Ale pamiętajmy, Farina był pionierem. Wyznaczył ścieżkę takim kreatorom jak Guerlain czy Hermès. Wprowadził nuty zapachowe, o których wcześniej nikt nawet nie pomyślał. A poza tym ta opowieść o włoskim poranku… Pracując z zapachami wiem, że często większą rolę od składowych nut odgrywa związana z nimi historia. Dlatego odwiedzający perfumerię spędzali tam nawet kilka godzin słychając o opowieści o narcyzach i płatkach pomarańczy zroszonych wiosennym deszczem…

p.s. Robiąc wpis zaaplikowałam sobie odrobinę Eau de Cologne Farina na nagdarstek i wiecie co? Chyba zaczynam rozumieć. Jest ponad 25 stopni, a ta nuta orzeźwienia jest teraz dla mnie idealna. Czuję świeżość tu i teraz, nie myślę o tym, co będzie za później. Czy nie o to chodzi w lecie? O spontaniczność, życie chwilą, małe zapomnienie. A pomyślcie o czasach, kiedy kobiety nosiły opinające gorsety i wielgaśne suknie, mężczyźni bufiaste spodnie i kilka warst koszul, a wszyscy byli skrępowani sztywną etykietą. Ten zapach dawał poczucie wolności i był jedynym anarchizmem, na jaki można było sobie wówczas pozwolić. Jak można było sobie tej wyszukanej i eklektycznej przyjemności odmówić?

Oznaczone , , , ,
Close