ACQUA DI PARMA, CZYLI FLIRT PO WŁOSKU

Podobno każdy ma takie miejsce, w którym czuje się bezgranicznie szczęśliwy. Miejsce, gdzie spokój miesza się z wrażeniem zatrzymania czasu. Jest tylko tu i teraz, wszelkie problemy stają się nieistotne. Zaczynasz rozumieć, że to jest właśnie nirwana, ten mistyczny stan, w którym ciało zdaje się unosić na wietrze, a umysłu nie zatruwa żadna negatywna myśl. Zamykasz oczy i każdym milimetrem ciała chłoniesz wszechobecne szczęście. Oddech staje się głęboki i spokojny, wypełniając płuca dziecięcą beztroską, której chciałoby się złapać jak najwięcej. Zgromadzić jak najwięcej i zachować gdzieś na dnie umysłu, a w chwilach zwątpienia odtworzyć i przypomnieć sobie ten stan.

Wgryźć się w to wspomnienie jak w suszoną figę, kupioną przy drodze na południu Włoch w małej wiosce, której nazwy nie pamiętasz. Wgryźć się w nią i poczuć z powrotem ten genialny klimat Kalabrii, fuzję smaków, zapachów i szumu uderzających o skały fal. Lazur morza, miniaturowa filiżanka espresso i widok otaczających ludzi, dla których wystarczy nieśmiały uśmiech, żeby potraktować Cię jak swojego. Wszystko to wróci, choćby na moment, by dać energię do przetrwania. Przetrwania do kolejnej wyprawy…

To słowa, które napisałam równo dwa lata temu, nie mając planów ani na następny wyjazd, ani tym bardziej na bloga. Emocji, jakie wywołało we mnie południe Włoch, nie potrafiłam porównać do niczego innego. Zakochałam się. Na zabój. Od tamtej pory flirtowałam z innymi państwami, odwiedzając piękne, intrygujące, czasem zaskakująco posępne miasta. Nic jednak nie poruszyło mnie tak, jak Italia. Dlatego długo szukałam smaków, zapachów, zdjęć, które oddawałyby klimat miejsc, które odwiedzałam. Na próżno. Wszystko było tylko słabą namiastką, dającą zmysłom tylko chwilowe upojenie. Już prawie się poddałam, myśląc że nic nie zastąpi mi kolejnego pobytu w tej arkadii, kiedy trafiłam na najbardziej włoską markę perfumiarską.

Acqua di Parma pierwszy zapach stworzyła w 1916 roku, więc równo 100 lat temu. Od razu wzbudziła zainteresowanie kochających luksus Włochów, stawiając na zmysłową, pełną wyrazu i klasy wodę dla mężczyzn Colonia. Po pierwszym sukcesie posypały się kolejne. Acqua di Parma zaczęła tworzyć również zapachy dla kobiet, produkty do pielęgnacji męskiego zarostu, galanterię skórzaną, wyposażenie wnętrz, a nawet własne SPA. Każdy produkt pakowany jest ręcznie, w piękne, eleganckie pudełka, zgodnie z tradycją marki.

Moją pierwszą miłość, mocną i wyrazistą Leather opisałam tu –>klik<– i nie sądziłam, że znajdę coś, co choć częściowo ją zastąpi, ale Acqua di Parma ponownie mnie zaskoczyła. Tym razem ciepłem jedwabistych kwiatów, lekką nutą orzeźwienia i subtelną elegancją. Moi drodzy, poznajcie kwintesencją kobiecości w iście włoskim wydaniu, o to Peonia Nobile.

Zapach z linii, która wcześniej do mnie nie przemawiała. Dlaczego? Wydawało mi się, że nie dla mnie jest dedykowana szlachetnym kwiatom: irysowi, magnolii, jaśminowi i róży, linia Le Nobili Acqua di Parma. Czułam się do nich zbyt krucha i… niedojrzała. Przytłaczały mnie dość ciężkie bukiety kwiatów, pełnych bogatych i kremowych akcentów, kojarzących się raczej z dojrzałą, elegancką kobietą. A tu nagle takie zaskoczenie… Peonia eksploduje entuzjazmem, jest niezwykle dynamiczna i pełna energii. Daje zastrzyk świeżej, kwiatowej euforii, bez cienia zgorzkniałej, starszej pani.
20160915_131208_hdr

Zaczyna eksplozją frezji, róży tureckiej i maliny, ale bez nachalnej, cukierkowej słodyczy. Roztacza dookoła kuszący, owocowo-kwiatowy woal. Po chwili pojawia się czarny pieprz, dodający siły i zadziorności. Zapach drga na skórze, podbijany przez wyrazistą nutę pełnej klasy peonii, która staje się coraz bardziej wyczuwalna.  Ale… Nie może być tak prosto! Klasyczną kobiecość przełamuje chłodna paczula i otulające piżmo, dzięki czemu woda nie jest zbyt mydlana i mdła. Lekko piwniczna woń paczuli dodaje tajemniczości i tworzy drugie dno zapachu, o którym na pewno nie można powiedzieć, że jest oczywisty. Pierwszą aplikację Peonii Nobile zafundowałam sobie wieczorem (tak, lubię testować zapachy przed snem) i jak miła pobudkę miałam rano, wciąż czując dookoła siebie delikatne kwiaty z lekko orzeźwiającą nutą… Po 8 godzinach zapach wciąż utrzymywał się na moim nadgarstku, a pościel pięknie go „wchłonęła”.

Od miesiąca Peonię Nobile mam bez przerwy przy sobie. Towarzyszyła mi we Wrocławiu, Zamościu, Budapeszcie, Krakowie, a nawet na przyjęciu weselnym, wzbudzając zachwyt całej rodziny. To zapach, który nie tylko przypomina mi beztroskie wakacje we Włoszech, ale też dodaje subtelnej kobiecości, pewności siebie i klasy bez krzty snobizmu. Wzbudza ciekawość w mężczyznach, którzy wodzą wzrokiem zaciągając się delikatną, ale jednocześnie wyrazistą kwiatową nutą. Tak, to zapach, obok którego ciężko przejść obojętnie. Nie narzuca się, nie jest wyzywający, ale uwodzi. Flirtuje, ale z klasą. Puszcza oczko do oburzonych połączeniem tiulowej sukienki i trampek tradycjonalistek. To zapach kobiety nowoczesnej, żywiołowej, z rockowym pazurem, ale wciąż pełnej klasy, ceniącej dobry styl i odrobinę luksusu. Jak wakacyjny flirt na południu Włoch, którego zapach mógłby towarzyszyć nam jeszcze długo po zakończeniu wakacji…

Oznaczone , , , , , ,
Close