JAK SKÓRA NA SKÓRZE

Lubisz oceniać innych. Szczególnie wygląd i to pierwsze, wizualne wrażenie. Niedobrany krawat, za szerokie biodra, źle pomalowane usta. W ciągu kilku sekund masz w głowie ułożony obraz osoby, której przecież nie było jeszcze okazji poznać. Na podstawie gestykulacji i mimiki stwierdzasz, że może być takim, a nie innym człowiekiem. To nic złego, w końcu większość z nas to wzrokowcy. Podchodzisz bliżej. Wtedy pojawia się coś jeszcze. Coś, co dopełnia stworzoną w Twojej głowie wizję lub totalnie jej zaprzecza. Atrybut, mogący być niesamowitym zastrzykiem informacji o osobowości i charakterze.

Zapach. Wyczuwalna esencja duszy. Najlepszy wyznacznik temperamentu i poniekąd gustu. Może powiedzieć o „nosicielu” więcej, niż godziny rozmowy. Jest kwiatowy i delikatny czy ciężki i kadzidlany? Przytłacza mocą drzewnych aromatów czy daje odświeżenie morskiej bryzy? Odnalezienie swojego zapachu jest równie trudne, jak dobór idealnej garderoby. Musi być idealnie skrojony do naszych potrzeb. Powinniśmy go wyczuwać, ale nie może przeszkadzać, ani nad nami dominować. Pasować do nastroju, okazji, dnia. Dlatego tak jak z ubraniami, pachnideł warto mieć kilka na zmianę. Z niektórych możemy wyrastać, jakieś mogą się znudzić. Do innych musimy dojrzeć. Przez lata nie przywiązywałam zbyt dużej wagi do tego, czym się spryskiwałam. Używałam popularnych, lekko słodkich i dziewczęcych zapachów. Versace Bright Cristal, DKNY Be Delicious, Givenchy Play. Miało być subtelnie, bez narzucania się. Od niedawna wszystko się zmieniło. Poznałam zapachy niszowe i moje postrzeganie świata odmieniło się o 180°. Zaczęłam rozumieć, jak wiele można o sobie powiedzieć bez otwierania ust. Zrozumiałam, że do nich dojrzałam. I postanowiłam posiąść te unikaty. Dziś o moim pierwszym nabytku.

DSC078599

 

Acqua di Parma – Colonia Leather Concentree. Część luksusowej brązowej linii skoncentrowanych wód kolońskich, wśród których można znaleźć również oud i ambrę. Pachnidło stosunkowo nowe, bo z 2014 roku. W Polsce dostępne wyłącznie w perfumerii Sephora Arkadia. Dedykowane dla mężczyzn. Co w nim znajdziemy? Przede wszystkim tytułową skórę. Skórzane zapachy nie są łatwe. Sprawiają wrażenie niskich, jakby unosiły się tuż nad ziemią, a jednocześnie lekko drażnią nos. Dlatego nie każdy podejmie się podniesienia rzuconej przez Acqua di Parma skórzanej rękawicy. Niewiele osób pozwoli jej rozwinąć się na skórze i da szansę na ukazanie prawdziwej głębi, skrywanego na początku oblicza.

Czym więc jest skóra według Acqua di Parma? Zapachem starej, spranej motocyklowej kurtki. Nie takiej, która wisi w szafie i co sezon wraca do łask. Nie takiej, którą narzuca na siebie naszprycowany metą przed koncertem rockman. To woń skóry przez wszystkich zapomnianej, leżącej od lat w piwnicy. Pamiętającej czasy Woodstocków z lat 90-tych, zapach gumy Donald i pomarańczowej oranżadki w proszku. Przykurzone nuty naszych lat dzieciństwa. Zapach wspomnień, ale nie tylko. Skóra ma tę cudowną właściwość, że po dłuższym czasie chłonie każdą woń, jaka ją otacza. Tak jest też z tym zapachem. Dlatego jest tak unikatowy. Wibrujący. Ta skóra ma w sobie wszystko, co tylko mogło towarzyszyć jej w chłodnych murach piwnicy.

DSC07788

Na początku wybija się aromat cytrusów. Kwaśnych, z lekką nutą goryczy, ale jednocześnie dziwnie rześkich. Jak z kosza pełnego limonek i pomarańczy zerwanych razem z liśćmi i pozostawionych w wilgotnym podziemiu. Tuż obok płatków róż. Ususzonych, jak niespełnione uczucie z czasów świetności skórzanej kurtki. Martwe, a mimo to wciąż wyczuwalne. Jakby ciągle tliła się ta iskra nadziei. Ale za nią pojawia się lekko przydymiony aromat palonego drewna. Gasi wszelkie mrzonki i przytłacza siłą codzienności. Jednocześnie skóra wciąż zachowuje klasę i wyrafinowanie. W tym tkwi jej moc. Odświeżona na początku przez rześkie cytrusy,  brazylijską pomarańczę i limonkę, następnie obniżona różą i olejkiem z liści pomarańczy, a na końcu pokręcona drzewnymi akordami cedru i gwajaka. Rozwój zapachu jest dzięki temu pełen niespodzianek, a końcowy efekt reakcji ze skórą kompletnie nie do przewidzenia. Na sobie czuję tylko skórę. Bez cytrusów, palonego drewna czy róży. Zapach jest ciężki, ale jednocześnie ciepły i sensualny. Zmysłowy i w jakiś niekreślony sposób lubieżny. Jak skóra na skórze.

Zaczęłam twardo, nieco przewrotnie. Skóra w klasycznym, dedykowanym dla mężczyzn wydaniu. Jak to możliwe – drobna, niepozorna istotka o twarzy czternastolatki, z tak dominującym, mocnym zapachem? Odpowiedzią na to pytanie mogą być tylko kolejne fragmenty mojej powoli gromadzonej niszowej kolekcji 😉

Oznaczone , , , , , , ,
Close