JO MALONE LONDON W POLSCE! RECENZJA LIME BASIL & MANDARIN

Na warszawskiej mapie moich ulubionych „zapachowo” miejsc, pojawił się nowy punkt. Od kilku tygodni w perfumerii Douglas Arkadia dostępna jest marka Jo Malone London.  Przed wejściem do ogromnej (największej w tej części Europy) perfumerii widać spory kącik/kantorek JML. Urządzony jest w kremowo-czarnych barwach marki. Minimalistyczny, przytulny i dający poczucie niemal domowej atmosfery. Pełne uroku miejsce idealnie oddaje charakter marki i zachęca do zapoznania się z jej zapachami, zwłaszcza że to pierwszy punkt Jo Malone London w Polsce! Recenzja Lime Basil & Mandarin, pierwszych i flagowych perfum przy okazji wizyty i prezentacji marki.

Jo Malone London dostępna jest obecnie w 41 państwach. Została założona przez brytyjską perfumiarkę Joanne Lesley Malone, a od 1999 roku marką zarządza i dystrybuuje Estee Lauder. W ofercie JML są nie tylko perfumy i balsamy do ciała, ale również produkty do wnętrz. Inspirowane zapachami perfum świece, zapachy do tkanin, kadzidełka, mydła. Każdy produkt pakowany jest do pudełka z logo marki. Perfumy i balsamy do ciała są w jasnych, z kolei linia do wnętrz  jest w czarnych puzderkach. Zapachy JML to jedne z najpiękniej zapakowanych perfum i mogą być cudownym prezentem. 

Czy zapachy Jo Malone London są warte uwagi?

Wszystkie prezentują charakterystyczną dla marki delikatną świeżość, często przeplataną z kontrastowymi nutami. Oud, imbir, tuberoza, ambra, drzewo sandałowe… Każdy z zapachów to inna historia, inspirowana sztuką, kulturą, naturą i przede wszystkim brytyjskim stylem. Eleganckim, prostym, a jednocześnie zaskakującym. Od pierwszych, dziś ulubionych perfum ksieżnej Kate, Lime Basil & Mandarin, Jo Malone London mocno kojarzy się z Wielką Brytanią. I właśnie o tym zapachu powiem coś więcej.

Lime Basil & Mandarin to klasyka Jo Malone London. Początek mocno w klimacie opisanego przeze mnie ostatnio Bergamote Calabria od Guerlain – słodycz przełamana kwaskowatą wilgotnością. Po chwili zapach robi się lekko herbaciany, wybijają się też zielone nuty bazylii. Bez, który często mnie uczula i którego bałam się najbardziej, nie jest prawie wcale wyczuwalny. Kremowy irys dodaje ciepła i nie ociera się o nuty marchewkowe. Wprost przeciwnie – nadaje zapachowi pełnej klasy pudrowości.

Soczysta zieleń daleka jest od lemoniadowej, płytkiej świeżości. Staje się cielesta i pobudzająca, jak rozgrzane na słońcu ciało, wśród polnych ziół. Lime Basil & Mandarin to jeden z niewielu letnich zapachów, które mimo lekkości mają tak uwodzicielski charakter. Bliskoskórne i sensualne, działają na wyobraźnię. Tak na damskiej, jak i męskiej skórze.

Cologne, czyli nietrwałe?

Sporo nasłuchałam się o tym, jak krótko utrzymują się zapachy JML. Na szczęście „Cologne”, nie oznacza stężenia i trwałości wód kolońskich – Lime Basil & Mandarin na skórze czułam przez około 6 godzin. Najlepiej utrzymuje się zaaplikowany na rozgrzaną skórę, od razu po kąpieli. O dziwo, na nadgarstku wyczuwałam go nawet po prysznicu. Stężenie perfum JLM mieści się w granicach wód perfumowanych i toaletowych – w zależności o danego zapachu.

Jestem ciekawa, czy Jo Malone London przyjmie się w Polsce. Jak unisexy przemówią do mężczyzn? Czy marka odniesie sukces jak w UK i czy polki, wierne raczej słodkim zapachom w stylu La Vie Est Belle i Si polubią lekkie, cytrusowe perfumy? Wysoka temperatura sprzyja kierowaniu się w stronę świeżości, więc wiosna i lato to najlepszy czas na premierę JML. A że w obszernym portfolio marki można znaleźć też gamę zapachów cieplejszych i bardziej wieczorowych, to zainteresowani będą pewnie wracać po kolejne perfumy. Zwłaszcza, że zapachy Jo Malone London stają się najciekawsze, kiedy łączymy je ze sobą. Ja już przymierzam się kolejnych i jest tylko kwestią czasu jest, kiedy Earl Grey & Cucumber znajdzie się w mojej zapachowej garderobie…

Oznaczone , ,
Close