MOJA KOLEKCJA ZAPACHÓW CZĘŚĆ II

Tym razem utwierdzę wszystkich w przekonaniu, że szaleję na punkcie zapachów męskich. Zapytana o ulubiony dopytuję zawsze, czy chodzi o ten który lubię na sobie, czy na mężczyźnie. To swoją drogą niezły test na tolerancję. Jeżeli ktoś czuje się zbyt onieśmielony lub zdegustowany tym, że noszę męskie perfumy, raczej nie chce poznawać mnie bliżej. A ten, kogo to intryguje i ciekawi, zdecydowanie powinien…
Moja kolekcja zapachów część II. Będzie niszowo, zapraszam!

ACQUA DI PARMA, Ambra/Oud/Quercia
Tak, to już choroba. Zaczęłam niewinnie, od ukochanej Leather, a potem przestałam nad sobą panować… Kolejna była słodka, niby męska, a mimo to (albo dzięki temu!) uwodzicielska Ambra. Naładowana zwierzęcą wręcz zmysłowościa, z mocnym pazurem. To zapach kobiety-zdobywcy. Pewnej siebie, skupionej na celu, osiągającej go. Jak tygrys, który obserwuje swoją ofiarę z ukrycia, cierpliwie ją śledzi, a w końcu atakuje i… cel zdobyty.
Oud z kolei to połączenie dwóch biegunów. Wyrazista głębia plus orzeźwiająco świeże nuty. Szczypiący lekko aromatem soli morskiej, podbity cytrusami. Niby taki niepozorny, podchodzący pod świeżaczka, a jednak niesamowicie wielowymiarowy. Dodaje tajemniczości i klasy. Oud ma to do siebie, że jego morska głębia hipnotyzuje i wciąga. A w tym wydaniu można wręcz zatonąć.

I Quercia. Zupełnie inna historia. Zmysłowa i intensywna wariacja na temat klasycznej wody kolońskiej. Zatopiona w ziołach i przyprawach. Uzupełnienie garnituru i szpilek. Na zapach kojarzący się aż tak z męskimi pachnidłami zdecyduje się niewiele kobiet. Ale to kobiety o wyjątkowej pewności siebie, lubiące podejmować decyzje i niedające się podporządkować. Quercia to zapach siły i dominacji. Trudny, wyrafinowany i budujący dystans. Zapach – wyzwanie.
Postawiłam sobie za cel zdobycie całej kolekcji Colonia Intensa. Już myślałam, że się udało, przecież mam już wszystkie trzy, a tu zaskoczenie… W kolekcji jest jeszcze jeden zapach. Sandalo, dostępny tylko w Harrodsie. Tak, w tym roku na pewno zaliczę Londyn.
unnamed

ACQUA DI PARMA, Peonia Nobile
O tym zapachu pisałam tu: –>klik<–
20160915_131208_hdr

ATELIER COLOGNE, Figuier Ardent 
Mój zapach-sygnatura i zdecydowany ulubieniec. Ogród Figowy Atelier Cologne to czysta, ale nieoczywista kobiecość. Kwaskowato-słodka nuta figi połączona ze świdrującym pieprzem uwodzi i od razu skrada serce. Słodycz fasolki tonka jedynie lekko tli się gdzieś daleko, puszczając oko i dodając korzennej głębi. Figuier Ardent to  intrygujący zapach, za którym chce się podążać. Kokietuje połączeniem kobiecych i wytrawnych, ale pozbawionych goryczy akordów z niewinną i niezobowiązującą słodyczą dziewczęcości.
DSC09579

ATELIER COLOGNE, Poivre Electrique
Moje zapachowe odkrycie ubiegłego roku. Utwierdziło mnie w przekonaniu, że nosy Atelier Cologne są mistrzami łączenia nut zapachowych. Poivre Electrique uwodzi, ale w zupełnie inny sposób niż figa. Lekka kwaskowatość gorzkiej pomarańczy w połączeniu z drzewnymi olejkami i pikantną papryczką to niemal zaproszenie… Do tego wibrujący miks różowego i czarnego pieprzu. Niesamowicie zmysłowy, erotyczny zapach, który wywołuje gęsią skórkę na całym ciele i nie pozwala zasnąć. To ten rodzaj niszy, która przeszywa aż do głebi i nie pozwala o sobie zapomnieć.
poivre-electrique

DIOR, Dior Homme Cologne
Klasyka męskich wód. Od dawna na niego polowałam, zwłaszcza że mam lekką słabość do zapachów Dior. Wahałam się pomiędzy wersją Cologne, a Intense, w której jest więcej irysa. Wybrałam jednak lżejszą wersję, którą w lecie będę używała zamiennie z Laine de Verre Lutensa. Dior Homme Cologne to orzeźwiający, lekki i prosty zapach. Mimo tej prostoty daleko mu do banalności. Wyrazista świeżość ma w sobie niewymuszoną francuską klasę jak połączenia jeansów, męskiej białej koszuli i szpilek. Trochę po męsku, a tak kobieco…
dior-homme-cologne

ERMENEGILDO ZEGNA, Uomo Absolute
Lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu – pomyślałam, trzymając w dłoni wytłaczaną w prążki czarną butelkę Uomo Absolute. Tak, chciałabym mieć kilka pozycji z luksusowej linii Essenze, ale na razie cieszy mnie co innego. Drzewno-cytrusowa kompozycja z aromatycznym wetiwerem i odrobiną kwiatowych nut. I ten flakon! Typowo męski, elegancki zapach i taka też butelka. Pięknie wygląda na półce i świetnie trzyma się na skórze. A fiołek, który mocno się wybija, potrafi zakręcić w głowie!
zegnauomo

ETAT LIBRE D`ORANGE, Remarkable People
Musujący, z lekkimi nutami świeżości i pojawiającą się w tle słodyczą. Tak, to zapach szampana! Połączony z mieszanką cytrusów, drzewem sandałowym i korzennymi nutami. Kobiecy i uwodzicielski, lekko flirtuje zmieniając się na skórze. Uderza do głowy i wywołuje tajemniczy, delikatny uśmiech. Subtelna słodycz z lekko drażniącą nos musującą świeżością od razu przywodzi na myśl szampańską zabawę, brak zobowiązań i dobre towarzystwo. Taka nieznośna lekkość bytu wśród wyjątkowych ludzi…
remarkable-people

HERMES, Un Jardin Sur Le Nil
Zapach opisałam tu: –>klik<–
DSC09603

JOSE EISENBERG, Le Péché
Jeden z nielicznych zapachów, w których wanilia mnie nie drażni. Wycofany, a szkoda! W tym wydaniu EISENBERG jest intrygujący, zadziorny i jakby lekko przykurzony. Bohema w najczystszej postaci. To jeden z tych zapachów, które dodają nonszalancji. Męski, a kwiatowo-słodki, z mocno wyczuwalną nutą piżma i ambry. Buduje lekki dystans, a jednocześnie zaciekawia i przyciąga.
lepeche

THE DIFFERENT COMPANY, Adjatay
Nigdy nie sądziłam, że polubię The Different Company, ale ten zapach zmienił wszystko. Orientalna głebia, która wciąga jak opium… Białe kwiaty, na czele z narkotyczną tuberozą, uderzają do głowy przy pierwszym zaciągnięciu się zapachem. Po chwilowym odlocie pojawia się skóra. I wtedy dopiero zaczyna się szaleństwo… Połączenie wysokich nut kwiatów z głębią skóry przeszywa na wylot i podnieca. Zapach wywołuje dreszcze i mimiwolne zamknięcie oczu. Pudrowe nuty dodają miękkości i zapach otula jak futrzana etola, której nigdy już nie zechcemy z siebie zdjąć. I poza nią możemy nie mieć nic na sobie. A naga skóra będzie narkotycznie pachnieć pudrem i białymi kwiatami…
adjatay

…i NIESPODZIANKA!!!

SERGE LUTENS, Savon Soap
Z Nowym Rokiem nadciągają zmiany, a jedną z nich jest przeprowadzka. Na dobry początek, kompletowanie wyposażenia zaczęłam od łazienki i… mydełka od Lutensa! Od dłuższego czasu przymierzałam się do dobrego mydła, którym zastąpię żel pod prysznic. Savon Soap nie jest produktem typowo perfumeryjnym, więc nie pozostawia na skórze zbyt silnej woni, która może potem gryźć się z aplikowanymi perfumami. Rozsiewa za to przyjemny świeżo-cytrusowy zapach i ma właściwości pielęgnacyjne. Stworzony wyłącznie z naturalnych składników, nie zawiera parabenów. Dlatego jest idealny nawet dla alergika z wyjątkowo wrażliwą skórą.
Więc teraz jeszcze tylko świeca zapachowa od Atelier Cologne i pełnia szczęścia będzie osiągnięta 😉
soap
p.s. A pierwszą część kolekcji znajdziecie tu: –>klik<–.

Oznaczone , , , , , , , , , , , ,
Close