ODGŁOS WYBUCHAJĄCEGO MIASTA

Szum sunącego po torach metra. Odgłos, który zna każdy mieszkaniec dużego miasta. Dla jednych usypiacz, dla innych irytujący świst. Jeden z charakterystycznych dla metropolii odgłosów, bez względu na to, jakie wzbudza emocje. A ostatnio tych emocji jest sporo. Po zamachach w Brukseli, sporo słyszę o warszawiakach, którzy z metra zrezygnowali. Na wszelki wypadek. Niby w Polsce nic złego się nie stało, ale kto wie, co może się wydarzyć… Coraz częściej też rozmawiam ze znajomymi o wyjazdach wakacyjnych. W tym roku większość nie opuszcza Polski. Nie, nie dlatego że są patriotami (choć tego nie kwestionuję). Nie chodzi też o kwestie finansowe (przecież wakacje nad polskim morzem kosztują mniej więcej tyle, co na Sycylii).  Po prostu się boją. Boją się jeździć metrem, boją się wsiadać do samolotu, boją się chodzić na większe koncerty, boją się podróżować po Europie.

Czy tak ma teraz wyglądać nasze życie? Taki będzie XXI wiek? Wiek nieograniczonych możliwości, przekraczania granic i poznawania świata z każdej strony? Czy zbudowana na hołdzie idei multikulti europejska wieża Babel właśnie się wali? A może to tylko nasz strach nas ogranicza i staje się barierą nie do przekroczenia?

Nie zagłębiam się w politykę związaną z napływem ludności m.in. z Syrii i nie staję po żadnej ze stron w sporze o uchodźców. Wiem jedno – ludzi o skrajnie złych zamiarach można znaleźć wszędzie, a wysadzanie lotnisk bez względu na to czy w imię chorej idei, czy ślepego podążania za religią, jest zbrodnią. Nie tylko odbierającą życie, ale i poczucie bezpieczeństwa.

Dlatego nie możemy pozwolić, żeby jakiś fanatyk mówił nam, że nie wyjdziemy z domu, nie wsiądziemy do samolotu i nie zwiedzimy Paryża. Miasta, których mieszkańcy prowadzą codzienne życie podobne do naszego, nie powinny wzbudzać naszego strachu. Oczywiście, ryzykiem i wręcz nieodpowiedzialnością jest wyjazd do miejsc opanowanych wojną, ale nie do europejskich stolic. Nie pozwólmy wkręcić się w kołowrotek strachu dodatkowo nakręcany jest przez media, czasami przesadnie troskliwych rodziców i znajomych, których najdalszą wyprawą w życiu był wyjazd na zbiór ogórków w Niemczech.  Sorry, ale prawdopodobieństwo wzięcia udziału w ataku terrorystycznym jest mniejsze niż wpadnięcia pod koła pijanego kierowcy pędzącego przez podmiejską drogę.

Nie wracajmy do czasów, kiedy wyjazd do Krakowa czy Warszawy był przygodą życia, a zagraniczne miasta pojawiały się w tylko telewizji lub opowieściach bogatszych krewnych przy świątecznym stole. Sprawmy, żeby to nasze życie było pełną niespodzianek opowieścią, a o przeżytych przygodach krążyły legendy. Dajmy sobie szansę na poznawanie świata. Nawet jeśli nie tego zupełnie innego niż nasze, to przynajmniej tych najbliższych, europejskich sąsiadów. Korzystajmy z otwartych granic Unii Europejskiej, a sami otwórzmy się na nowe doświadczenia, ciekawych ludzi i niesamowite miejsca. Jest ich tak wiele, że nie warto odpuszczać.

p.s. Pozdrowienia z lotniska w Kolonii 😉

Oznaczone , , ,
Close