VISCA EL BARCA! ZA CO KOCHAM BARCELONĘ?

Kiedy jestem chora, zaczynam oglądać telewizję. A to zwykle źle się kończy. Albo włączam TV24 i otwierają mi się wrzody, albo skaczę po kanałach trafiając w końcu na idiotyzmy w stylu Ex na plaży i skręcają mi się zwoje mózgowe. Dlatego dłuższy pobyt w domu potraktowałam jako motywację i… jest wpis! Wpis trochę podróżniczy tym razem, bo w końcu udało mi się wyrwać z odmętu niszowych zapachów, zestawów do konturowania i kremów pod oczy na noc. 

Są miasta, w których zakochuję się od pierwszego wejrzenia. Tak było z Berlinem, Mediolanem i Amsterdamem. Kupiły mnie od razu, jeszcze przed wyjściem z auta, samolotu czy busa. Ostatni wyjazd zaowocował kolejną miłością. Po raptem paru dniach w Barcelonie, jestem pewna, że to moje miasto. Pod każdym względem. A co zauroczyło mnie szczególnie? Uwaga, to nie będzie krótki wpis… 12591892_1131556390197185_902808423_o1. Architektura i sztuka uliczna.
Plan był taki: kupujemy po jednym bilecie na 10 przejazdów i trzymamy kciuki, żeby wystarczył. W końcu to tylko dwa dni, a budżet mamy mocno ograniczony. Czy się udało? Tak, nawet zostały nam po 3 przejazdy… A wszystko przez genialne budownictwo Barcelony. Nie było ulicy, na której nie zrobiliśmy zdjęcia. Drobiazgowo zdobione gzymsy, balkony z powiewającymi flagami Katalonii i ścięte rogi kamienic w połączeniu z wszechobecnym street artem i praniem, porozwieszanym chaotycznie w bramach, pokazywały miasto jako wielobarwne i niejednoznaczne. Ociekające skomplikowaną historią i silnym poczuciem niezależności, a jednocześnie ubrane w nowoczesność. Taką przejawiającą się choćby ruchomymi schodami… na środku osiedla mieszkaniowego. Dlatego aż szkoda było wchodzić do metra i tracić możliwość obcowania z tym pięknem, więc spacerowaliśmy, spacerowaliśmy, spacerowaliśmy…cats12494674_1126522397367251_7533235555734893289_n2.Porządek i organizacja miasta.
Lubię ogarnięte miasta. Takie z dobrze zorganizowaną komunikacją miejską, czystymi ulicami i bez tabunów bezdomnych śpiących w parkach. Metro w Barcelonie jest dobrze rozbudowane, kursuje punktualnie i często. Wspomniany wcześniej bilet na dziesięć 75-minutowych przejazdów z możliwością przesiadek kosztuje 10 euro, czyli przez ponad godzinę można jeździć za euraska. Jak na ogólnie mocno wygórowane barcelońskie ceny, to nie tak dużo. Spory plus dla miasta za dużą ilość koszy na śmieci i ogólnie panujący porządek. Wchodząc nawet w mniej turystyczne uliczki, gdzie rodowici Katalończycy wieczorami popijają duże ilości sangrii, syfu nie widzieliśmy. Bez porównania z niesamowicie zaśmieconym (nawet w ścisłym centrum) Rzymem. Przed wyjazdem do Barcelony często też słyszałam o dużej ilości kieszonkowców tam buszujących, więc byłam przygotowana na różne sytuacje. Spora ilość mocno uzbrojonej policji i żołnierzy dawała jednak poczucie bezpieczeństwa. 12528745_1126511680701656_61208775_o3.Katalońska kuchnia.

Fantastyczna! W śródziemnomorskich daniach zakochałam się podczas pobytu w Kalabrii. Domyślałam się, że kuchnia hiszpańska też mi podpasuje, więc nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała przynajmniej jednego, flagowego dania. Paella, pełna świeżych owoców morza, mięsa i aromatycznego ryżu, podana w gorącej, żeliwnej patelni, warta jest każdych pieniędzy. No i ta sangria! Smaczna jak owocowy sok, szybko wchodzi, szybko łapie i równie szybko puszcza. Na pewno kiedyś w domowych warunkach postaram się odtworzyć tę, którą piliśmy przy La Rambli el Raval, a przepis wrzucę na bloga. Trzeba się jednak liczyć z wysokimi cenami, zarówno jedzenia jak i drinków. Za dwie paelle i dzbanek sangrii zapłaciliśmy 40euro, a nie była to jakaś szczególnie wyszukana restauracja… Z kolei pieczywo jest stosunkowo tanie i bardzo smaczne, polecam szczególnie sieć 365 z pysznymi faszerowanymi drożdżówkami (ok. 1,5 euro za jedną).12510420_1125033294182828_2437704219064893293_n  4.Morze i góry w jednym miejscu.
W dzieciństwie uwielbiałam góry. Tatry, Karkonosze i Góry Świętokrzyskie dawały mi na tyle energii, że nad otwartą wodę nawet mnie nie ciągnęło. Wstyd się przyznać, ale po raz pierwszy nad morze wybrałam się dopiero dwa lata temu. I od razu zrozumiałam, że szum wody działa na wyobraźnię niemal tak, jak szum wiatru na szczycie. A połączenia gór i morza, to najlepszy zestaw na wakacje. Więc jak tu nie pokochać Barcelony?DSC0642512546091_1126512417368249_1811548058_o5.Ciepełko.

A do tego wysoka temperatura! Mimo, że Barcelonę odwiedziliśmy w środku zimy, to powitała nas piękna pogoda. Kilka dni przed wyjazdem w Polsce temperatura dochodziła do -20°, więc 17° na plusie cieszyło szczególnie. Do tego bezchmurne niebo i świecące słońce, z dawką witaminy D wystarczającą aż do wakacji. Miejsca tak ciepłe i mocno turystyczne jak Barcelona, najlepiej zwiedzać właśnie poza sezonem. W ten sposób można uniknąć nie tylko udaru, ale i wszechobecnych tłumów, które od czerwca do września zalewają miasto. No i w styczniu ceny są najniższe! Trzeba się tylko liczyć z silnym wiatrem, który może nawet porwać czapkę.12545909_1118696711507684_361483942_o
6.Widoki jak z pocztówek.
Niewiele miast może pochwalić się taką ilością punktów widokowych, jakie oferuje Barcelona. Zamek Montjuic, Park Guell, wzgórze Tibidabo (niestety, tu nie zdążyliśmy się wybrać). Dobrym pomysłem jest przejazd kolejką linową z plaży La Barceloneta na górę Montjuic. Połączona trzema wieżami o wysokości ok. 85 metrów, trasa ciągnie się prawie 750 metrów. Za 11euro przez kilka minut pozwala na podziwianie miasta od gór Serra de Collserola, aż po Morze Śródziemne. Jednak jeszcze lepszą panoramę (i tym samym niesamowite tło do zdjęć) można złapać w Parku Guell.  Dzięki fantastycznemu położeniu, na jednym zdjęciu można uchwycić i góry, i morze, i charakterystyczne, gęste zabudowania. Najlepsze miejsce do selfie!Niesamowicie wygląda też Barceloneta, dzielnica plażowa.DSC0650712548840_1119966268047395_1545593078218974941_n 7.Gaudi, Gaudi wszędzie!
Do tej pory z Hiszpanią kojarzyli mi się głównie Salvador Dali i Pablo Picasso. Barcelona to jednak zdecydowanie Gaudi. Sagrada Familia, Park Guell, dziesiątki zaprojektowanych przez niego budowli i kamienic były na każdym kroku. Wszystko dlatego, że na początku swojej artystycznej drogi Gaudi przyjmował wszystkie zlecenia. Projektował kioski, bramy wjazdowe, osiedla, gabloty sklepów… Miał jednak jeden, spory problem – często porzucał nieskończone projekty i zaczynał kolejne. Dlatego Park Guell nie jest skończony, a nad Sagradą Familią dalej pracują.12400533_1124637850889039_6892213838308345796_nDSC0630812573219_1125525847466906_4427506760218654614_n12510363_1119966348047387_7755778881604920808_nJa romansu z Barceloną też nie zamierzam kończyć i na pewno tam wrócę.

Kolejnym razem na dłużej!

p.s. Więcej zdjęć na instagramie i facebooku! Obserwuj i polub, tam dzieje się więcej;)

Oznaczone , , , , , , ,
Close